Historię festiwalu Blues na Świecie budują artyści bardzo znani, wybitni lub godni odkrycia. Co roku blues wraca do Świecia w wielobarwnym wymiarze. A potwierdzeniem nazwy festiwalu są wykonawcy reprezentujący różne zakątki naszego globu.

W poprzednich edycjach wystąpili muzycy ze Skandynawii, Wielkiej Brytanii i oczywiście z USA. Po raz pierwszy do Polski właśnie na festiwal w Świeciu, przyjechał fenomenalny gitarzysta Dan Patlansky z Południowej Afryki. W tym roku sensacją będzie zespół Lachy Doley Group z Australii. Nie chodzi jedynie o to, że lider grupy Lachy Doley, przybędzie z drugiego końca świata. Ten bardzo utalentowany, kreatywny artysta, zmienia dotychczasowe spojrzenie na festiwalowe propozycje.

Dotąd mieliśmy sposobność podziwiania przede wszystkim całej plejady mistrzów sztuki gitarowej. Wystarczy przypomnieć: Matt Schofield, Aynsley Lister, Ryan McGarvey, Henrik Freischlader, Ben Poole. Lista nazwisk imponujaca i oczywiście niepełna.

Podczas 8. edycji festiwalu w tak zacne towarzystwo wedrze się muzyk równie wielkiego kalibru, jednak zrobi to z zaskoczenia za pomocą zupełnie innego instrumentu. Na scenie pysznić się będą organy Hammonda. I przy nich „zasiądzie” Lachy Doley. Do muzyki bluesowej i rockowej wprowadziły ten instrument wielkie osobowości Jon Lord (Deep Purple), Booker T. Jones, Rick Van Linden (Ekseption), Lucky Peterson, Gregg Allman czy Thijs Van Leer (Focus).

Kontynuatorem tej wspaniałej linni artystycznej jest wlasnie Lachy Doley. Właściwie to Lachlan R „Lachy” Doley. Urodził sie 45 lat temu, dzieciństwo i młodość spędził w mieście Adelajda na południu kontynentu australijksiego. Mimo, że nauczył się gry na fortepianie postanowił studiować a muzykę traktował jako hobby. Jego starszy o trzy lata brat Clayton, grał na początku lat 90 w zespole Bondi Cigars z Sydney. Grupa powstała pod silnym wpływem muzyki takich artystów jak Robert Cray, Stevie Ray Vaughan i Joe Louis Walker. Clayton Doley na organach Hammonda był szczególnie ważnym elementem muzyki Bondi Cigars, oscylującej między bluesem i rhythm and bluesem. Lachy Doley w czasie przerwy semestralnej na uniwersytecie pojechał do Sydney. To była niezła wyprawa, bo z Adelajdy do Sydney w Nowej Południowej Wallii jest blisko 1400 kilometrów. Starszy brat wprowadził studenta w środowisko muzyczne i wkrótce okazało się, że młodszy brat poczyna sobie na klawiszach nie gorzej niż Clayton. Talent wprowadził studenta klawiszowca do studiów nagrań. Lachy stał się wzietym muzykiem sesyjnym i tak mu sie to spodobało, że już nie wrócił. Clayton tymczasem opuścił nie tylko zespół Bondi Cigars, lecz w ogóle Australię i poleciał w 1999 roku do Nowego Jorku. W Stanach Zjednoczonych kariera organisty nabrała znacznego przyspieszenia.

Tymczasem Lachy wziął udział w nagraniu płyty Vulture Street popularnej grupy rockowej Powderfinger i ostro zaczął koncertować. Po trzech latach bracia Doley znowu połączyli siły zakładając w Sydney grupę pod nazwą The Hands. Rzeczywiście była to praca na cztery rece, bo Lachy grał na klawinecie a Clayton na organach Hammonda. Z grupą The Hands współpracowały wokalistki blues-rockowe Kara Grainger, Jade MacRae i Mahalia Barnes. Kapela nagrała dwa bardzo dobrze przyjęte albumy Live And Breathe w 2004 roku i cztery lata później Everything Is Wonderful. Instrumenty klawiszowe w zespole spełniały zasadniczą rolę, wspomagane tylko przez bas i perkusję. Co ciekawe, na koncertach bracia Doley zaczęli również brylować jako wokaliści. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku drogi braci zdecydowanie sie rozeszły. Clayton rzucił się w wir pisania muzyki dla telewizji, pełnienia roli dyrektora artystycznego wielu wydarzeń oraz tworzenia solowych projektów. Tymczasem Lachy grał przez ponad trzy lata koncerty z Powderfinger. On również zyskał na australijskiej scenie eksponowaną pozycję, mógł więc realizować solowe płyty.

Ostatnie osiem lat wypełnione były rozmaitymi dowodami dużego potencjału twórczego jakim dysponował Lachy Doley. Stał sie niekwestionowanym mistrzem gry na organach Hammonda, podziwianym kompozytorem, wokalistą i aranżerem. Nagrał dwie płyty solowe Typically Individual Conforming Anti-Social (2011) oraz S.O.S (Singer Organ Soul) (2013). Wziął udział w realizacji albumu Re-Machined: A Tribute To Deep Purple’s Machine Head w 2012 roku. Dzięki takim sesjom nagraniowym Lachy Doley wpadł w oko wielu luminarzy współczesnej sceny muzycznej. Wkrótce współpracował z wokalistą Glennem Hughesem przy realizacji albumu Resonate. Hughes nazwał Australijczyka „największym żyjacym klawiszowcem na świecie”. Doley nawiązał stałą współpracę z bardzo popularnym i cenionym nie tylko w Australi wokalistą Jimmy’m Barnes’em. A od tego dzielił go już tylko krok do wspólnej pracy z bożyszczem świata gitary Joe Bonamassą.

Lachy Doley od wielu lat jest klawiszowcem w zespole Barnesa a jednocześnie od czterech lat prowadzi Lachy Doley Group. To klasyczne power trio, z basem i perkusją, w którym na froncie solisty gitarę zastapiły organy. Z własną grupą Lachy nagrał dwie płyty Conviction i Lovelight. Ten drugi album stał się w 2017 roku bestsellerem na rynku płytowym w Australii. W internetowym You Tube, Lachy Doley zaliczył 3 miliony kliknięć umożliwiajacych podsłuchanie jego pirotechnicznych fajerwerków muzycznych.

Jednak nagrania płytowe tylko w części oddają nieprawdopodobną energię i emocje jakie wyzwala Lachy Doley podczas koncertów. Wydaje się, że pod wpływem szalonej gry australijskiego muzyka, jego organy Hammonda i klavinet zaczną płonąć. Tak kiedyś potrafił wyzwalać spontatniczne reakcje słuchaczy wielki Keith Emerson. Ale to nie wszystko, bo Lachy Doley dysponuje mocnym, ekspresyjnym głosem, który podbija to niesamowite wrażenie i dodaje szczególnej mocy linii wokalnej. Artysta lubi budować potężne brzmienie, stopniować napięcie by wyeksponować siłę prezentowanej głównie własnej muzyki. Potrafi również własną wersja klasycznego tematu rocka lub bluesa. Trasy koncertowe Lachy Doley Band przypominają milowe skoki kangura po całym świecie. Niemcy- Kanada, Holandia-Australia. Najważniejszy dla fanów ostrego blues-rocka będzie jednak skok i lądowanie na Blues na Świecie Festival.

Ryszard GLOGER